W Polsce właśnie rozpocz się rok szkolny. Podobnie zresztą jak w Ekwadorskiej części Andów i Amazonii, ale u nas na Ekwadorskim wybrzeżu jesteśmy właściwie w połowie roku szkolnego, a więc i katechetycznego. 

Kilka dni po powrocie z Polski ks. Wiesław zaproponował mi, abyśmy na ten rok zmienili podział misji, ja miałbym się zajmować bardziej terenem należacym do centrum w Pueblo Nuevo i on, terenem należącym do La Unión.

Misja La Unión - Pueblo Nuevo obchodzi swój główny odpust w uroczystość św. Piotra i Pawła, a właściwie w dniach wokół tej uroczystości, bo w centrum Pueblo Nuevo obchodzi się uroczystość odpustową w piątek, sobotę i niedzielę najbliższą uroczystości a w centrum w La Unión, dwa tygodnie później.

Po raz pierwszy mój powrót do Ekwadoru rozpoczynałem nie z Warszawy, ale z Gdańska. Wiązało się to z trochę większą ilością przesiadek (Berlin, Londyn i Madryt). Na początku wszystko było w porządku i tylko w Berlinie musiałem się trochę przebiec, żeby zdążyć na kolejny samolot. Po dotarciu do Madrytu, gdzie miałem 18 godzin oczekiwania na samolot do Ekwadoru okazało się, że mój bagaż nie dotarł na lotnisko. Jedyne, co mi zostało to zgłosić problem na lotnisku i udać się na spoczynek. Następnego dnia rano próbowałem dowiedzieć się, czy znalazła się moja walizka, ale do chwili wylotu z Madrytu, nikt nie wiedział jeszcze co się z nią stało.

Kilka dni temu minęła połowa mojego pobytu w Polsce. W tym czasie odwiedziłem moją rodzinę pod Biłgorajem, moją parafię rodzinną w Gorzycach oraz parafię św. Floriana w Stalowej Woli, w której przez pięć lat pracowałem. Miałem okazję spotkać się nawet z kręgiem Oazy Rodzin, który prowadziłem pracując w Polsce.

Dzisiaj, po załatwieniu kilku dokumentów w Warszawie wracam do Mamy do Torunia. Pozostałe 25 dni przeznaczę na odwiedzenie rodziny pod Szczecinem  i może trochę na odpoczynek, bo jak na razie cały czas jestem w drodze (nawet teraz piszę te parę słów siedząc w autobusie z Warszawy do Torunia).

 

Właśnie przed kilkoma dniami dotarłem do Polski. W tym roku już nie w porze zimowej, ale wiosną.

Jak narazie jestem u mamy w Toruniu i nie mam ułożonego planu mojego pobytu w Polsce. Na pewno w piątek 9 maja będę w Częstochowie na pielgrzymce MIVA Polska i pielgrzymce kierowców. Stamtąd wybieram się bezpośrednio do Gorzyc, gdzie będę przynajmniej do 18 maja (oczywiście w tym czasie będę chciał odwiedzić moją rodzinę mieszkającą na południu Polski), ale już w niedzielę 25 maja będę z powrotem w Toruniu. Później (jeszcze nie wiem dokładnie kiedy) będę chciał odwiedzić moją rodzinę na zachodzie Polski. Ostatecznie 24 czerwca wracam przez Madryt do Ekwadoru, aby podjąć dalszą posługę w misji.

W tym czasie będę mógł także odwiedzić jakąś parafię lub szkołę, aby powiedzieć coś o misjach (jestem otwarty na zaproszenia)